English

Wyjść poza strefę komfortu. Rozmowa z Iris Zaki

Michał Hernes
3/08/18
Iris Zaki, fot. Maciej Kulczyński
Kiedy rzeczywistość mówi "sprawdzam". Rozmowa z Joe Penną Nie traktuję widza jako jurora. Rozmowa z Jagodą Szelc

- To bardzo niebezpieczne, jeśli jesteś przekonany, że tylko ty masz rację. W przeciwieństwie do wielu filmowców - nie uprawiam propagandy. Chcę dać ludziom dojść do głosu - mówi reżyserka Rozsadnika, Iris Zaki, w rozmowie z Michałem Hernesem.

Czy film jest dla ciebie swego rodzaju "bronią"?

W pewnym sensie tak, ale ostatecznie traktuję go raczej jako jej przeciwieństwo. Film powinien być bardziej jak ręka wyciągnięta w geście pomocy do drugiej osoby.

Nie ukrywam, że Rozsadnik jest polityczny. Polityka oznacza dla mnie emocje związane z opiniami na dany temat. Ludzie wolą trzymać się tych opinii, z którymi się zgadzają; zamykać się w wąskich kręgach i korzystać z nich jako usprawiedliwienia dla swojego postępowania. Sporo filmowców czyni podobnie. Ja chcę kreować przestrzeń do wypowiedzi dla możliwie szerokiego grona, nawet jeśli niekoniecznie się z nim zgadzam. W moim nowym filmie zdecydowałam się opowiedzieć o złożonym temacie. Koniec końców - to jednak niewielka produkcja, dlatego nie wyczerpuje zagadnienia. Czasami ludzie wściekają się, że czegoś w niej nie pokazałam, np. Palestyńczyków. Dla mnie najważniejsze jest jednak, aby poprzez mój film widzowie byli w stanie zmienić swoje spojrzenie na świat.

Czy wierzysz, że jest to możliwe?

Wierzę, że za pomocą filmu można bardzo powoli, od podstaw, zmienić percepcję pewnych osób albo przynajmniej sprowokować ich do myślenia. Właśnie to staram się robić. Nie chcę zawierać w swoich produkcjach konkluzji. Ufam moim widzom i wierzę, że sami dojdą do pewnych wniosków. Moja praca nie polega na dostarczaniu im gotowych odpowiedzi na pytania o świecie. Pracując nad filmem, nie robię researchu i nie szukam wcześniej bohaterów, tylko odwiedzam daną społeczność, a ludzie, których poznaję i nagrywam - trafiają do mojego filmu.

Wszyscy?

Oczywiście, że nie. Dokonuję selekcji.

Opowiedz o bohaterach Rozsadnika.

Ten film jest częścią mojego doktoratu ze szkoły filmowej, w której uczyłam się realizacji filmów dokumentalnych. Gdy pracowałam jako recepcjonistka w hotelu dla ortodoksyjnych Żydów, zrobiłam o nich film, opierając się na rozmowach z tymi ludźmi. W trakcie pracy nad doktoratem postanowiłam oprzeć się na podobnej koncepcji - nie korzystać z pomocy kamerzysty, samodzielnie umieścić kamerę w statycznym miejscu, niejako ją "porzucając".

Zdecydowałam się podjąć wyzwanie, opowiadając o izraelskich osadnikach na Zachodnim Brzegu.

Czy łatwo było się tam dostać?

Nie, bo bardzo przejmują się swoją reputacją, a ich wizerunek w mediach jest dosyć negatywny. Są "kamerofobami". Większość filmów i artykułów pokazuje ich jako pełnych przemocy ekstremistów. Dziennikarze interesują się nimi tylko wtedy, gdy dzieje się coś złego, np. względem Palestyńczyków. Przeważnie reporterzy przeprowadzają wywiady jedynie z ich liderami, a nie zwykłymi ludźmi. Nie pokazują ich codziennego życia. Jest w tym bardzo dużo negatywnego przekazu. Przedstawiciele ich radykalnego odłamu potrafią być bardzo agresywni. Obecnie Zachodni Brzeg zamieszkuje około pół miliona osadników. Choć nie należę do ich zwolenników, zdecydowałam się zrobić film o tej grupie, bo wcześniej nigdy nie zamieniłam słowa z żadnym osadnikiem. Byłam ich ciekawa, wzięłam więc kamerę i praktycznie "zamieszkałam" z nim na dwa miesiące. To mała społeczność; przez większość czasu czułam się raczej niemile widziana. Sporo osób sprzeciwiało się mojej obecności w tym miejscu. Niektórzy starali się nawet mnie powstrzymywać przed nagrywaniem.

Iris Zaki, fot. Maciej Kulczyński

Jak poradziłaś sobie z tymi trudnościami?

Gdyby to osiedle chciał odwiedzić Polak lub Palestyńczyk - nie miałby nawet cienia szansy, jednak ja jestem Żydówką z Izraela i twardą osobą, która nie zwykła się poddawać. Gdy słyszałam, że mam się wynosić, odpowiadałam, że przecież żyjemy w wolnym kraju i skoro mogę kręcić filmy w Tel Awiwie, to tym bardziej na Zachodnim Brzegu. Co prawda, osadnicy potrafią być otwarci na nowych członków, ale kontrolują to osiedle tak mocno, że chcieliby kontrolować także innych. Nie zważałam na to.

Zabrałam ze sobą sporo sprzętu, w tym trzy kamery. Byłam tam sama i codziennie sprawdzałam, czy wszystko działa. Odnoszę wrażenie, że miejscowi ludzie zauważyli, jak ciężko pracuję - a to zrobiło na nich wrażenie. Ja natomiast chciałam być autentyczna i zachowywać się wobec nich fair. To nie takie łatwe, gdy kręci się film dokumentalny. Sporo może zależeć od tego, czego w nim nie pokażesz.

Czego nie pokazałaś?

Krzyczących na mnie ludzi, ich twarzy i agresywnych spojrzeń, ale także osób zapraszających mnie na obiad. Nie chciałam mieć ze sobą kamerzysty. Wiedziałam, że jeśli wezmę ze sobą jeszcze jedną osobę, utrudni mi to dotarcie do tej społeczności. Codziennie siedziałam tam godzinami - pomimo nieznośnych upałów. Choć ostatecznie zebrałam bardzo dużo materiału, to - mówiąc szczerze - nawet w trakcie montażu nie byłam pewna, czy osiągnę zamierzony cel.

Opowiedz o ludziach, z którymi rozmawiałaś.

Rozmawiałam przede wszystkim z młodymi osobami, w moim wieku lub trochę starszymi. Rozmowy z nimi były znacznie łatwiejsze, niż z ich rodzicami. Jako mieszkanka Izraela czuła z nimi silną więź; byli dla mnie niczym przyjaciele z Tel Awiwu. Jako dzieci oglądaliśmy te same programy i seriale. Facebook czyni nas jedną wielką społecznością. Poza tym - boimy się tego samego. Podczas rozmów dowiedziałam się, że osadnicy doskonale zdają sobie sprawę ze zła, którego doświadczają przez nich Palestyńczycy. Czasem uczulali mnie, żebym nie używała słów "okupacja" i "osada", bo przecież mówię o ich domu.

Jak na żydowskich osadników - ludzie, których spotkałam - są bardzo "hipisowscy" i liberalni. Choć nie potrafiłabym tam żyć, to jednocześnie czułam, że mogę otwarcie rozmawiać z nimi o polityce.

Doskonale zdawali sobie sprawę ze złożoności całego problemu. No i miło było zobaczyć ludzi, którzy przejmują się innymi. To był dla mnie powiew optymizmu.

Czy to dobrze, że poczułaś taką więź?

Uważam, że tak. Jednych pokochałam, ale innych nie polubiłam. Przyglądałam się im podczas montażu - ich twarzom, mimice i temu, jak ze sobą rozmawiają. Byli dla mnie niczym przyjaciele, ale kręcąc film, nie nawiązałam rozbudowanych relacji. Z każdym z nich spędziłam na rozmowie zaledwie dwie godziny. Są tacy, którzy krytykują Rozsadnika, mówiąc, że nie powinnam pokazywać osadników w taki sposób. Jako prawdziwy lewicowiec wierzę jednak w dialog. Musimy rozmawiać z osobami o innych poglądach i innym spojrzeniu na świat, nawet jeśli są naszymi wrogami (albo uważają się za nich). Dzięki temu można się rozwijać. Jeśli w głębi serca naprawdę w coś wierzysz - nie powinieneś obawiać się tego, że ktoś może to zakwestionować. Dzięki takiemu przekonaniu jesteś otwarty na dialog.

W trakcie pracy nad Rozsadnikiem najważniejsze było dla mnie sprawdzenie mojej filmowej metody - "porzuconej" kamery. Uważam, że jednym z moich największych sukcesów jest to, że w bardzo krótkim czasie, podczas spontanicznych rozmów, wiele osób otworzyło się przede mną. Zmontowałam ten film tak, żeby był autentyczny i fair zarówno dla bohaterów, jak i dla mnie.

Zdolność do porzucenia swojej strefy komfortu jest jedną z najważniejszych życiowych umiejętności. To bardzo niebezpieczne, jeśli jesteś przekonany, że tylko ty masz rację. W przeciwieństwie do wielu filmowców - nie uprawiam propagandy. Chcę dać ludziom dojść do głosu.


Michał Hernes

Zakochany w cytatach psychofan filmu „Tamte dni, tamte noce”, który zapytał Romana Polańskiego, dlaczego torturuje bohaterki swoich filmów. Dziennikarz związany z portalem tuWroclaw.com i blogiem filmowym Watchingclosely.pl. Publikował m.in. na łamach weekendowego magazynu Gazeta.pl, „Dziennika Gazety Prawnej” i Wirtualnej Polski.


czytaj także
Wywiad Maja S. K. Ratkje: dialog z publicznością 3/08/18
Wywiad Magia, czyli naturalna część codzienności. Rozmowa z Ildikó Enyedi 4/08/18
Ogłoszenie "Holiday" Isabelli Eklöf zwycięzcą 18. MFF Nowe Horyzonty! 4/08/18
Wywiad Szok jest kluczowy. Rozmowa z Isabellą Eklöf 2/08/18

Newsletter

OK